Poza domem wszystko jest dla dziecka mocniejsze: hałas, światła, ludzie, nowe miejsca. Mały mózg ma wtedy pełne ręce roboty i zwyczajnie brakuje mu „mocy przerobowych”, żeby jeszcze skupić się na Twoich słowach. To nie jest złośliwość, tylko przeciążenie. Dziecko w tym momencie reaguje bardziej na to, co widzi i słyszy dookoła, niż na to, co mówisz.