Jak Tomek rozmawiał z Kamiennym Smokiem

W Magicznych Ogrodach pojawili się niespodziewani goście: dziesięcioletni Tomek i jego młodsza siostra Małgosia. Ich wizyta wywołała wielkie poruszenie. Wszyscy mają nadzieję, że to zapowiadani bohaterowie, którzy obudzą Maga Zorana, od lat śpiącego pod postacią Kamiennego Smoka.

Późną jesienią, gdy dni robiły się coraz krótsze i w powietrzu czuć już było zbliżającą się zimę, wielu mieszkańców Magicznych Ogrodów ogarnął niewyjaśniony niepokój. Przyczyniały się do tego tajemnicze odgłosy dochodzące z Mroczyska. Rosnące tam czarne drzewa skrzypiały i trzeszczały złowieszczo, a suche liście na ich gałęziach zdawały się szeptać na wietrze. Strażnicy Mroku, podlegli władzy Czarodziejki Tuuli, zapewniali, że nie ma powodów do strachu, bo dzień i noc strzegą, by nic złego nie wydostało się z Mroczyska, a w tym zadaniu wspierają ich dzielne Krasnoludy. Jednak ziarno niepokoju zostało zasiane w wielu sercach.

– Słyszeliście? Wczoraj wieczorem drzewa bardzo głośno skrzypiały na Mroczysku – szeptały między sobą Bulwiaki.

– Podobno jeden Krasnolud Zwiadowca widział, że się ruszają. Jednego dnia rosną tu, drugiego gdzie indziej…

– Żeby tylko nie przyszły do nas nocą!

Po takich rozmowach wystarczyło, by w nocy w okno uderzyła gałązka krzewu, by niektórzy obudzili się wystraszeni nie na żarty. Bywało, że wzywali Krasnoludy, przekonani, że w ciemności czai się coś złego.

– Moi drodzy. – Skrzat Kronikarz po kolejnym nocnym alarmie próbował uspokoić nastroje. – Jesteśmy bezpieczni. Strzegą nas Strażnicy Mroku i Krasnoludy, a nad nami wszystkimi czuwa Zoran. Choć śpi, to wierzę, że nadal otacza nas opieką.

– Ale co on może zrobić, gdy się okaże, że zło wróciło – zaszeptały znów Bulwiaki.

– Właśnie. Śpi i się nie obudzi, żeby nam pomóc.

– Na pewno coś wymyśli – oznajmiła stanowczo jedna z Wróżek Smużek. – Przecież jest magiem, najmądrzejszym na świecie.

– Ale śpi, a te drzewa z Mroczyska naprawdę są straszne…

– Nie powinnyśmy wątpić w moc Zorana – dodała Wróżka z optymizmem. – On zawsze miał plan i na pewno tak jest i tym razem.

Rozmowy trwały do późna i Skrzat Kronikarz wracał do swojego drzewa bardzo zmęczony. Postanowił zboczyć trochę z drogi i odwiedzić śpiącego pod postacią Kamiennego Smoka Zorana. Ten zaś wyglądał tak samo jak zwykle. Leżał nad dużym stawem, z wyciągniętymi łapami i ogonem. Z jego grzbietu spływał wodospad, który szemrał cichutko. Boki Smoka porastała trawa i ostatnie jesienne kwiaty, obecnie już przywiędłe i suche.

– Przyjacielu – westchnął Skrzat Kronikarz. – Mam nadzieję, że naprawdę wymyśliłeś jakiś plan.

Postał jeszcze chwilę, w nadziei, że usłyszy odpowiedź w szmerze wodospadu, ale nic takiego się nie stało. Jednak kiedy wrócił do swojego drzewa i ułożył się w łóżku, przyśnił mu się Zoran – tak jak za dawnych lat studiowali razem „Almanach Wiedzy Natury”.

Obudził się pełen nadziei, a zanim w jego imbryczku zabulgotała woda na ziołową herbatę, nagle do jego drzwi ktoś zapukał malutką piąstką, a potem rozległ się furkot skrzydełek i jedna z Wróżek Smużek zajrzała do drzewa przez okienko.

– Skrzacie! – zawołała podekscytowana. – Mamy nieoczekiwanych gości spoza Magicznych Ogrodów!

Skrzat Kronikarz pospiesznie założył kamizelkę i szalik, bo na zewnątrz było już dość chłodno. To było to. Zoran musiał wyczuć niepokój mieszkańców Ogrodów, usłyszał ich prośby i mocą swej magii ściągnął bohatera, który zaradzi problemom.

– Czyżby to jacyś krewni naszych Krasnoludów przybyli z rodzinną wizytą?

– Och nie.

– Zatem to jacyś wielcy rycerze?

– E nie. Nie wydaje mi się. Są raczej nieduzi. – Wróżka Smużka nadęła policzki jak małe baloniki.

– Czy to sławni magowie? – zgadywał dalej Kronikarz.

– Też chyba nie. Ale z magami to nigdy nie wiadomo – roześmiała się Wróżka i odleciała, furkocząc skrzydełkami, zanim Skrzat zdążył zadać kolejne pytanie.

Goście, goście

Tymczasem tajemniczy przybysze wędrowali ścieżką od Dziedzińca w stronę Zamku Wróżek. I nie byli to ani wielcy rycerze, ani sławni magowie. Starszy z nich miał nie więcej niż dziesięć lat, bluzę z kapturem i zieloną kurtkę. Chłopiec trzymał za rękę dziewczynkę w różowej kurtce i dużej czapce z pomponem.

– Ale mam piękny sen, Tomku – powtarzała co chwilę i puszczała jego dłoń, a on upominał, żeby nie odbiegała za daleko.

– Małgosiu, chodź tutaj. Małgosiu, uważaj. – I w ogóle zachowywał się tak, jak powinien starszy brat.

Przed nimi wyrósł piękny, kolorowy zamek, był to oczywiście Zamek Wróżek.

– Teraz śni mi się śliczny, wielki domek! – zawołała Małgosia.

– To dziwne – powiedział Tomek. – Przecież ja też śpię i śni mi się śliczny zamek.

Zanim jednak zdążył się zastanowić nad tym, jak to możliwe, że on i jego siostra śnią ten sam sen, wokół zafurkotały skrzydełka, zapachniało kwiatami – choć była już jesień – i wokół wylądowało kilka ciekawskich i uroczych Wróżek Smużek.

– Witajcie, drodzy goście – zaczęła jedna z nich.

– Cześć – oznajmił Tomek i przytrzymał siostrę za rękę, bo już chciała podbiec do pięknych istot.

– Nie wyglądacie na rycerzy ani magów, ani na magiczne istoty – zauważyła jedna z Wróżek i zbliżyła się do nich zaciekawiona.

– Bo nimi nie jesteśmy. Jesteśmy dziećmi. Mam na imię Tomek, a to moja siostra Małgosia.

Wróżki Smużki zaklaskały radośnie, a potem podleciały do rodzeństwa i ujęły je za ręce.

– Dzieci! A jeśli to one obudzą Kamiennego Smoka? Zoran do nas wróci! – wołały jedna przez drugą, a potem zaprosiły chłopca i jego siostrę do swojego zamku na małe przyjęcie powitalne.

Tomek i Małgosia właśnie jedli lody i pili kwiatową lemoniadę, kiedy do sali wmaszerowała grupa wysłanych przez Króla Eryka Krasnoludów. Za nimi weszło kilka Bulwiaków, wślizgnął się Mordol Witek, a na końcu nieco zdyszany po szybkim marszu Skrzat Kronikarz.

– Czy to są owi przybysze? Ci, którzy mają obudzić Zorana? – zapytał przywódca krasnoludzkiego klanu zwiadowców. – Zatem ruszajmy, nie ma chwili do stracenia.

Wszystkie oczy zwróciły się na dzieci. Ktoś zaklaskał. Ktoś krzyknął: wiwat! Zrobiło się głośno i Małgosia trochę się wystraszyła, złapała za ręce brata i najbliższą Wróżkę.

Tomek wstał i odchrząknął.

– Bardzo dziękujemy za to miłe przyjęcie i pyszny poczęstunek – powiedział i ukłonił się, bo pomyślał, że to będzie grzeczne. – Ale my nie wiemy, kim jest Zoran i jak go obudzić. Po prostu poszliśmy spać wieczorem i zjawiliśmy się tutaj…

Na niektórych twarzach pojawiło się rozczarowanie.

– Czyli nie wiecie, jak go odczarować?

Tomek pokręcił smutno głową i miał już coś odpowiedzieć, ale wtedy odezwał się Skrzat Kronikarz.

– Zatem ja wam opowiem o Zoranie. O tym, jak stworzył Magiczne Ogrody, i o Wielkiej Bitwie.

– O tak! – Małgosia zaklaskała w ręce. – Posłuchajmy, Tomku, uwielbiam magiczne opowieści.

Skrzat opowiedział im więc całą historię, a Tomek i Małgosia byli nią oczarowani. Także wszyscy zgromadzeni w sali mieszkańcy Magicznych Ogrodów słuchali Kronikarza ze wzruszeniem – choć przecież znali ją bardzo dobrze.

A potem Wróżki znów podały ciasteczka z owocową marmoladą i lemoniadę. Wszyscy wspominali Zorana i dni, kiedy przechadzał się wśród kwiatów razem z Tuuli.

– Tak bym chciała, żeby do nas wrócił – westchnęła Wróżka siedząca obok Małgosi. – I uciszył drzewa z Mroczyska, które nas straszą skrzypieniem.

Dziewczynka odłożyła ciastko na talerzyk i pociągnęła brata za rękaw.

– Tomku, pomóżmy im, są tacy mili.

– Ale nie wiemy jak – zaprotestował chłopiec. Jednak po chwili pomyślał, że może nie trafili tutaj bez przyczyny. Wstał więc i powiedział głośno: – Zaprowadźcie nas do Kamiennego Smoka.

Kamienny Zoran

Wszyscy udali się nad staw, nad którym wznosiła się sylwetka śpiącego Kamiennego Smoka.

– To on – powiedział z przejęciem Skrzat Kronikarz.

Tomek podszedł do głowy Smoka, trzymając siostrę za rękę. Wszyscy wpatrywali się w niego z nadzieją.

– Witaj, smoku. To znaczy… Magu Zoranie – oznajmił Tomek.

Nie za bardzo wiedział, co jeszcze mógłby zrobić, więc poprosił uprzejmie:

– Czy mógłbyś się obudzić? Wszyscy za tobą bardzo tęsknią i cię potrzebują.

Krasnoludy, Bulwiaki i Wróżki zamarły w oczekiwaniu, szeptały między sobą, ale nic się nie stało. Smok nie odpowiedział. Tomek westchnął rozczarowany.

– Mówiłem, nie jesteśmy wielkimi rycerzami ani magami, nie potrafimy go obudzić.

– A jeśli – odezwała się Małgosia – powinniśmy tu zostać sami? Bo on mówi bardzo cichutko i nie możemy usłyszeć w takim tłumie. Albo… sprowadził nas tutaj, bo tylko nam coś powie?

– Hm, to możliwe. – Skrzat Kronikarz pogładził się z zamyśleniem po brodzie.

– Spróbujmy – zgodziły się Krasnoludy, a przywódca klanu zwiadowców podał Tomkowi swój płaszcz, by nie zmarzł, pilnując Kamiennego Smoka.

Sen Tomka

Tomek owinął siebie i siostrę płaszczem i usiadł naprzeciwko smoczej głowy. Wpatrywał się w nią uporczywie. A gdy Małgosia usnęła na jego kolanach, powieki chłopca też zrobiły ciężkie. I w końcu Tomek także zasnął.

W tym śnie wszystko było takie samo: staw, płaszcz na jego ramionach i śpiąca siostra. Tylko Kamienny Smok nie spał. Otworzył oczy, z głowy posypały mu się drobne kamyczki, a z nozdrzy uleciało trochę dymu.

– Witaj, Tomku – powiedział Kamienny Smok. – Cieszę się, że odpowiedziałeś na moje wezwanie. Chciałbym, żebyś przekazał coś ważnego mieszkańcom Magicznych Ogrodów.

– A dlaczego – ośmielił się zapytać Tomek – nie powiesz im tego sam?

– Niestety – wyznał Kamienny Smok ze smutkiem. – Zaczarowany sen, w którym tkwię, jest bardzo głęboki. Nie mogę dotrzeć do nikogo z mieszkańców Magicznych Ogrodów. Ale czasem, bardzo rzadko, udaje mi się trafić do snu ludzi, którzy potrafią snuć piękne marzenia. Najczęściej dzieci…

– Pomogę ci, jeśli tylko będę potrafił – zapewnił Tomek. – Powiedz, jak cię obudzić?

– Niestety, nie znam rozwiązania tej zagadki – odparł Kamienny Smok. – Ale kiedyś odkryje ją jakiś śmiałek. Nie ty, ale może inne dziecko z twojego świata. Do ciebie mam jedną małą prośbę.

Tomek pokiwał głową na zgodę.

– Przekaż mojemu przyjacielowi Skrzatowi i wszystkim w Magicznych Ogrodach, żeby nie tracili nadziei i nie poddawali się strachowi, który czasem płynie z Mroczyska. Powiedz, żeby szukali pocieszenia w swoim towarzystwie i opowieściach Kronikarza.

– Powiem. Ale skąd będą wiedzieć, że to naprawdę twoje słowa? Że to wszystko mi się nie przyśniło?

Smok się zadumał, buchnął dymem z nozdrzy.

– Masz rację. Wprawdzie jestem słaby, ale na ten jeden czar starczy mi mocy. Powiedz im, żeby przyszli tu jutro. Dam im znak. A teraz już idź, muszę odpoczywać.

Następnego dnia w południe wszyscy mieszkańcy Magicznych Ogrodów zebrali się nad stawem przed Kamiennym Smokiem i czekali na znak od Zorana.

Smok nadal spał, ale przed jego nozdrzami w trakcie nocy wyrosła niewielka roślinka o cienkiej łodyżce i jednym małym pąku.

– To musi być ten znak – oznajmił z radością Skrzat Kronikarz. – Nic nie kwitnie tak późno na jesieni. Ten kwiat wygląda mi na zaczarowany.

A potem pąk się rozwinął, ukazując kwiat o płatkach błękitnych jak kapelusz Maga Zorana. I choć przekwitł jeszcze tego samego dnia, przywrócił wszystkim nadzieję i odwagę. Co prawda drzewa na Mroczysku nadal skrzypiały, ale nikt już nie bał się ich tak bardzo.

Tomek i Małgosia zaś obudzili się następnego ranka we własnych łóżkach. Kto wie, może jeszcze kiedyś wrócą do Magicznych Ogrodów? A może właśnie Ty powędrujesz ich śladami? Kamienny Smok nadal czeka na śmiałków, którzy pomogą mu się obudzić.

Dagmara Adewntowska
Autor wpisu:

Dagmara Adwentowska

Pisarka/redaktorka Odkąd pamięta, tworzy własne opowieści i pracuje z cudzymi, aby były jak najpiękniejsze. Z wykształcenia dziennikarka i kulturoznawczyni, z zawodu redaktorka i korektorka, z zamiłowania pisarka. Współpracowała m.in. z Gazetą Wrocławską, Przepisem na zdrowie, szeregiem czasopism medycznych i prasą polonijną. Współtworzyła redakcje czasopism literackich: Okolicę Strachu i Magazyn Histeria. Z jej inicjatywy powstały zbiór…

KONIECZNIE PRZECZYTAJ

Magiczne Ogrody

Mapa zapachów i kolorów w parku rozrywki Magiczne Ogrody. Jak odwiedziny tutaj działają na zmysły?

Skrzat Kronikarz bajka dla dzieci

Jak Skrzat Kronikarz złamał pióro

Wielka Bitwa

Wielka Bitwa w Magicznych Ogrodach – rodzinna inscenizacja starcia dobra ze złem

Newsletter

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco z kalendarzem wydarzeń

Ułatwienia dostępu